"Czuło się smak wielkiej siatkówki" -
- turniej w opini uczestników, trnerów i organizatorów
W ostatnich dniach kibice siatkówki w Kędzierzynie mogli przeżywać prawdziwą ucztę siatkarską i chociaż od przybytku, rzekomo, głowa nie boli, to niektórzy mogli mieć problem z wyborem spotkania, które chcieli zobaczyć. 20 zespołów chłopięcych na czterech boiskach w dwóch halach rywalizowało o zwycięstwo w turnieju. W kategorii dziewcząt było skromniej, może dlatego, że po raz pierwszy rozgrywano równolegle mecze reprezentacji obu płci, choć 8 zespołów, to również niemała liczba, bowiem zazwyczaj w ramach MP rywalizują cztery ekipy.
Tak więc, aby wyłonić laureatów, potrzeba było aż 66 meczów, które odbyły się w przeciągu trzech dni. O wynikach informowaliśmy na bieżąco, więc dość będzie tylko przypomnieć, że triumf przypadł w udziale ekipie Tomasza Siemaszko (PSG nr 5 kl. IIIB), która w ciągu całego turnieju nie straciła nawet seta, a w finale pokonała 2:0 AKS Resovię Rzeszów. Trzecią lokatę wywalczyli siatkarze LTS Feniksa Leżajsk, którzy zwyciężyli 2:0 UKS Jastarnię. Warto wspomnieć, że 11 miejsce przypadło o rok młodszej drużynie trenera Szczepana Chodakowskigo (PSG nr 5 kl. IIA), która na co dzień prawie w komplecie reprezentuje barwy MMKS-u Mostostal w rozgrywkach młodzików.
U dziewcząt w finale zabrakło gospodyń, tak więc zwyciężyły 2:1 siatkarki TPS Czarnych Słupsk, które okazały się lepsze od MKS-u Pogoń Proszowice. Mały finał zakończył się wygraną drużyny Danuty Wiktorek (PSG nr 5 kl. IIIA), która wygrała z UKS Jednynka Łomża 2:0. Piąte miejsce zajęły o rok młodsze podopieczne Lucjana Krakowczyka z PSG nr 5 kl. IIA.
Tyle wyników, bo te są ważne, ale najistotniejsza była chyba sama idea siatkarskiego święta w Kędzierzynie-Koźlu, więc oddajmy głos uczestnikom, trenerom i organizatorom, którzy wypowiadali się do mikrofonu Radia Park.
"Bardzo ciekawy turniej, bardzo dobrze zorganizowany. Nie mówię tego z grzeczności. My jesteśmy zachwyceni i miejscem, i salą, i rozgrywkami. Myślę, że zarówno nasz zespół, jak i inni, mielismy okazję się spotkać, zagrać i czegoś nauczyć. Siatkówka tylko zyskuje na popularności i atrakcyjności dzięki takim imprezom, a dyscyplina się rozwija." - powiedział Cezary Grenda, trener zespołu z Krotoszyna.
"Graliśmy o trzecie miejsce i jestem zadowolony z wyniku. Brąz bardzo cieszy, bo przegraliśmy tylko jeden mecz ze zwycięzcą turnieju, ale ta porażka nie boli, bo to bardzo dobry zespół. Jestem tutaj w Kędzierzynie od początku. To mój drugi turniej w tym mieście i muszę powiedzieć, że organizacyjnie jest on wspaniale przygotowany. My również zapraszamy do nas Kędzierzyn i gramy turniej. Startuje 12 zespołów, bo więcej nie jesteśmy zaprosić z przyczyn organizacyjnych." - o swoich wrażeniach opowiadał Janusz Zygmunt, opiekun drużyny z Leżajska.
"Przyjechałem tutaj oglądać poczynania młodych adeptów siatkówki, choć prawdę powiedziawszy, głównie chciałem obserwować postępy mojego syna Pawła. - rozpoczął rozmowę Wacław Golec, który jest jednym z najbardziej znanych byłych polskich siatkarzy - Chciałbym pogratulować i podziękować, jako kibic siatkówki, organizatorom tego turnieju. W Krakowie organizujemy bardzo podobny turniej mikołajkowy i wiem, jak dużo pracy wymaga właściwe przygotowanie rozgrywek. Do tego trzeba poświęcenia ze strony pasjonatów tej pięknej dyscypliny, wkładu ich pracy, a także pieniędzy, a to jest ten element, o który najtrudniej. Dlatego w pełni gratuluję im organizacji, która jest na najwyższym poziomie. Myślę, że Ci młodzi ludzie mieli okazję poczuć trochę smak, otoczki tej wielkiej siatkówki. A jeśli chodzi o poziom, to jestem pod ogromnym wrażeniem, tego, co pokazują ci młodzi chłopcy i dziewczęta.
Ja bardzo późno zacząłem treningi siatkarskie. W wieku 14 lat stawiałem pierwsze kroki, a oni tutaj na tym turnieju grają i to na takim poziomie."
"Spodziewałem się trudów w pierwszym secie. Tak też się stało i dziewczyny uległy - powiedział po turnieju Marek Majewski, szkoleniowiec zwycięskiej ekipy z Słupska - Przyjąłem to bardzo spokojnie, bo miałem świadomość, że warunki fizyczne, umiejętności i doświadczenie z czasem zaczną dochodzić do głosu. Dziewczyny wygrały właśnie dzięki doświadczeniu poszczególnych zawodniczek. Tak jak powiedziałem, moje siatkarki spięły się rozmachem tego turnieju. To nie była wina dużej hali, bo my trenujemy na bardzo podobnej, choć jeśli jesteśmy przy tym, do jest to bardzo piękna hala - w mojej opinii jeden z najładniejszych obiektów w Polsce. Natomiast emocje były związane z oprawą. Tutaj były obecna telewizja, radio, dziewczyny przed meczem udzielały wywiadów, miały świadomość, że w hali są ludzie, którzy są bardzo ściśle związani z tą wielką siatkówką. Wiedziały, że mają wygraną na wyciągnięcie ręki i stąd te emocje.
Turniej był piękny. Bardzo dobrze się tutaj czujemy. Organizatorzy zrobili wszystko, aby pobyt jak najbardziej uatrakcyjnić. Dla moich podopiecznych sam fakt wyjazdu tutaj był wielkim wydarzeniem, bo musiały przejechać blisko 500 km. Wracamy z pucharem, więc było warto. Za rok na pewno przyjedziemy, jeśli organizatorzy nas zaproszą."
"To był bardzo fajnie zorganizowany turniej. - rozpoczęła Katarzyna Kuczyńska, kapitan Siódemki Nysa - Myślę, że najważniejsze, że mogłyśmy pokazać się i zagrać o kolejne lokaty. Teraz wiemy, kto, jaki poziom będzie prezentować na MP. My zajęłyśmy szóste miejsce. Mogło być lepiej, ale nie wyszło. Jeśli za rok otrzymamy zaproszenie, to na pewno zameldujemy się w Kędzierzynie."
"Myślę, że to trzecie miejsce nie jest złe. I tak dobrze nam poszło, a Pogoń po prostu była lepsza." - krótko podsumowała Beata Majewska z PSG nr 5 w Kędzierzynie-Koźlu.
"Myślę, że nasze trzecie miejsce to duży sukces. Wczoraj była szansa na grę w finale, ale trochę zabrakło szczęścia. Wygrywając cały set, przegrałyśmy końcówkę, a w drugim miałyśmy piłki setowe (24:20) i znów nie wyszło - podsumowała Danuta Wiktorek trener PSG kl. IIIA - To nie jest tak, że prześcignęłam mistrza. Pan dyrektor ma klasę II i jak na swój wiek te dziewczyny grają bardzo dobrze. Czasem gramy mecze sparingowe i nie jest to łatwy przeciwnik, bo dziewczyny tworzą ciekawą ekipę. Nie odbieram tego w kategoriach rywalizacji międzytrenerskiej."
"Jestem pierwszy raz obserwatorem takiego turnieju. Mam przeogromną satysfakcję, widząc radość dzieci, ich walkę i zapał. Dziewczyny nam dostarczyły wiele emocji i myślę, że biorąc pod uwagę wyrównaną walkę z innymi zespołami, to był to udany występ" - opowiadała pani Bożena Majewska, organizator z ramienia Rady Rodziców.
"Bardzo dziękuję rodzicom za ciasta, które piekli, a które ponoć zebrały bardzo pochlebne recenzje. W ogóle dziękuję za ogromną pomoc ze strony rodziców klasy IIIA, IIIB i IIA PG nr 5 - wspominała na gorąco pani Maria Podcerkiewna, wychowawczyni kl. IIIA - Moja klasa po zaciętej walce zajęła trzecie miejsce i cieszy mnie to bardzo. Moje dziewczyny walczyły do końca i mam nadzieję, że wiele się nauczyły, a poza tym poznały zawodniczki i zawodników z innych miast. Turniej był udany i mam nadzieję, że tradycja tych imprez będzie kontynuowana w kolejnych latach, a ja deklaruję chęć udziału w kolejnych turniejach"
Tyle trenerzy, zawodnicy i organizatorzy. Chyba dobrze, że wszyscy miło wspominają, tę imprezę, bo to przecież sportowa walka i dobra zabawa były obok wyników sportowych najważniejszym elementem "Kędzierzyńsko-Kozielskiego Koziołka 2007", który przeszedł już do historii.
Autor: Jacek Żuk
Na podstawie fragmentu audycji sportowej Radia Park.
|