.: III liga
.: Zespół
.: Mistrzostwa Polski
.: Sezon 2006/07
.: Sezon 2005/06
.: Zespół
.: Mistrzostwa Polski
.: Sezon 2006/07
.: Sezon 2005/06
.: Zespół
.: Mistrzostwa Polski
.: Sezon 2006/07
.: Sezon 2005/06

2006 rok -
- Przeżyjmy to jeszce raz


Tak to się już przyjęło, że w sylwestrową noc staramy się zawsze podsumować ten kończący się rok, a także poczynić jakieś noworoczne postanowienia. Również i my chcemy podjąć się pewnej oceny tych mijających 365 dni. A tak się składa, że jest to czynność niebywale przyjemna. Móc podliczyć zyski i straty, sukcesy i porażki po roku, który bez dwóch zdań, głównie za sprawą kadry Raula Lozano w polskim sporcie stał się rokiem siatkówki.

To był pierwszy rok, kiedy mogliśmy towarzyszyć naszym młodym siatkarzom na drodze do seniorskich rozgrywek. Na początku marca utworzyliśmy stronę internetową, która jest jednym z niewielu źródeł informacji o poczynaniach adeptów siatkówki z Kędzierzyna-Koźla. I tak, już na samym początku, mogliśmy zebrać plony pracy trenerów, którzy poprowadzili naszych siatkarzy do dwóch medali MP.

Ale wszystko zaczęło się od przegranej w turnieju barażowym w Gozdnicy o II ligę. Pierwszym dużym sukcesem naszej ekipy było już samo wprowadzenie drużyny do ogólnopolskich finałów we wszystkich kategoriach wiekowych.

Na początek juniorzy po porażce z gospodarzem - Delic-Polem Częstochowa zajęli drugą lokatę w ćwierćfinałowym turnieju i awansem potwierdzili swoje wysokie aspiracje. Niedługo potem podczas wyprawy do Rzeszowa pokonali miejscowe V LO oraz Jokera Piła i chociaż na koniec przegrali tie-break z MDK Warszawa, to jednak na pierwszym miejscu wyszli z grupy, zdobywając awans do finału.

W tym samym czasie trwała walka w niższej kategorii wiekowej - kadetach. W organizowanym w Kędzierzynie turnieju ćwierćfinałowym MMKS i Delic-Pol Częstochowa, jak burza przeszły przez dwa mecze i w spotkaniu niedzielnym, mając zapewniony awans i walcząc o prestiż, miały zadecydować o pierwszym miejscu. Po pasjonującym i stojącym na najwyższym siatkarskim poziomie spotkaniu młodzi Mostostalowcy ulegli wprawdzie rywalom 1:3, choć ani trochę nie przyciemniło to radości z awansu do szesnastki.

Wkrótce potem dowiedzieliśmy się, że dzięki staraniom władz Mostostalu, trenerów MMKS-u i władz miasta, to właśnie w Kędzierzynie rozegrane zostaną Finały MP Juniorów. I myślę, że tej decyzji ani trochę nie żałują ani władze Kędzierzyna, ani PZPS-u. Bowiem na trybunach starej hali w Kędzierzynie-Koźlu zasiedli kibice w liczbie, częściej widywanej raczej na spotkaniach PLS. Ale i siatkarze Rolanda Dembończyka i Andrzeja Gąsiora swoją grą i wynikami zdawali się zapraszać wszystkich na trybuny. 3:0 z GTPS-em Gorzów, 3:0 z AZS-em Olsztyn sprawiły, że na piątkowym meczu z Metrem Warszawa na próżno było szukać wolnego siedzącego miejsca. Jednak tym razem nasi juniorzy przegrali 3:0 i wydawało się, że będzie to kluczowe dla losów turnieju, bowiem w półfinale mieliśmy grać z faworytem Delic-Polem Częstochowa.

Tak się jednak nie stało. Młodzi Mostostalowcy niesieni dopingiem, którego nie zapomni chyba nikt, kto tego dnia był na hali, wraz z rywalem stworzyli niezapomniane widowisko, które dramaturgią przewyższało niejedno spotkanie PLS. Wszystkie sety kończyło się na przewagi, a na parkiecie trwała wyrównana walka. Wspaniały tie-break wygrany przez gospodarzy dawał naszym siatkarzom przynajmniej srebrny medal.

Następnego dnia były przenosiny do hali na Mostowej, do której przybyło więcej kibiców niż na niejeden mecz ligowy. Tam odbył się finał ze Skrą Bełchatów - kolejne wspaniałe widowisko. Dwa wysoko wygrane sety Mostostalu i prowadzenie 2:1. Jednak nie udało się doprowadzić meczu do szczęśliwego zakończenia i przyszło się wszystkim cieszyć ze srebra, które i tak było największym sukcesem w historii klubu. "Przed tym turniejem nie mieliśmy wyznaczonego celu w postaci medalu - powiedział nam na zakończenie zawodów Bartek Kurek - "czwórka" to był nasz cel. Tymczasem doszliśmy do finału po zwycięstwie z jednym z faworytów, jakim była Częstochowa i dobrze, że nie graliśmy dzisiaj o trzecie miejsce, bo po przegranej byłoby jeszcze smutniej".

Kolejne turnieje były równie udane. Młodzicy wzięli przykład ze starszych kolegów i jako trzeci zameldowali się w półfinale po rozgrywkach w Radlinie. Kadeci natomiast zajęli drugie miejsce w Rzeszowie i cieszyli się z awansu do finałów, które odbywały się w Częstochowie. Jednak jeszcze przed nimi siatkarze Tomasza Siemaszko wybrali się do Białegostoku, gdzie stracili jedynie jeden set, stając się trzecią drużyną z Kędzierzyna, która miała wziąć udział w finałowych rozgrywkach MMP. Takiego sukcesu w historii klubu jeszcze nie było.

W międzyczasie reprezentacja Publicznego Gimnazjum nr 5 po wygranej zeszłorocznej Gimnazjadzie udała się na Mistrzostostwa Świata Szkół. "15 miejsce na świecie to również wielki sukces, biorąc pod uwagę, że graliśmy rocznikami '90 i '91, a większość zespołów to był rocznik '89. Myślę, że mieliśmy przyjemność wziąć udział w fantastycznej imprezie, którą można określić wielkim świętem siatkarskiej młodzieży świata." - napisał po powrocie trener Andrzej Gąsior.

W kategorii kadetów nasi siatkarze udali się do Częstochowy, aby powalczyć o medale MP. Tak jak ich starsi koledzy potknęli się na Metrze Warszawa, ale wygrywając pozostałe mecze, zapewnili sobie awans do półfinału, w którym również zmierzyli się z Delic-Polem Częstochowa. Mimo wyrównanej walki tym razem bez zwycięskiego seta zakończyli zmagania z gospodarzami i mieli stanąć do boju o brązowy medal. Ten mecz był wspaniałym rewanżem na Metrze Warszawa. Dość szybkie 3:0 dało naszym siatkarzom kolejny medal Mistrzostw Polski. "Zarówno dzisiaj jak i wczoraj zagraliśmy naprawdę poprawnie. Inną sprawą jest, że my po porażce w półfinale nie załamaliśmy się i do tego spotkania podeszliśmy bardzo spokojnie. Natomiast nasi rywale nie zdołali się odbudować po przegranej z MOS-em i dlatego nasze zwycięstwo przyszło tak łatwo." - mówił po turnieju Roland Dembończyk.

Ostatnią imprezą miały być MP w kategorii młodzików. Po cichu liczono na kolejny medal drużyny, która od dłuższego czasu nie poniosła żadnej porażki. To się jednak nie udało i skończyło się na piątym miejscu. "Wywalczenie piątego miejsca w kraju dla niektórych mogłoby się wydawać sporym sukcesem, lecz w opinii mojej i moich podopiecznych ponieśliśmy dużą porażkę, zajmując lokatę poza podium. - mówił na gorąco Tomasz Siemaszko - Nasze wcześniejsze wygrane w najbardziej prestiżowych turniejach w Polsce sprawiły, że aspirowaliśmy znacznie wyżej. Niestety, ku zaskoczeniu wszystkich planu nie udało się zrealizować. Dwie feralne porażki w pierwszym dniu finałów wykluczyły nas z walki o najwyższe laury. Myślę, że będzie to dla nas lekcja pokory, z której wyciągniemy właściwe wnioski i pokażemy jeszcze, że stać nas na osiąganie znaczących sukcesów."

Aby pokazać pełny obraz roku należy do tego dodać wygraną Licealiadę po wspaniałym pojedynku rewanżowym ze Skrą Bełchatów, ale i porażkę w Gimnazjadzie, a także wiele wygranych turniejów. Dlaczego kończę rok w czerwcu? Bowiem wtedy dla naszych siatkarzy zakończyły się rozgrywki MP. Teraz trwają mecze fazy wojewódzkiej i wszyscy mamy nadzieję, że bez większych problemów MMKS awansuje dalej i znów będziemy się emocjonować ich grą w kolejnych turniejach MP i tego siatkarzom, trenerom i kibicom z całego serca życzymy.

Autor: Jacek Żuk