.: III liga
.: Zespół
.: Mistrzostwa Polski
.: Sezon 2006/07
.: Sezon 2005/06
.: Zespół
.: Mistrzostwa Polski
.: Sezon 2006/07
.: Sezon 2005/06
.: Zespół
.: Mistrzostwa Polski
.: Sezon 2006/07
.: Sezon 2005/06

Obudzili w sobie lwy!



Kadeci MMKS zdobyli tytuły mistrzów Polski! W turnieju finałowym chłopcy trenera Tomasza Siemaszko zapatrzyli się w biegającą po hali Azoty maskotkę jednego ze sponsorów i ... "obudzili w sobie lwy".

Szybkość, odwaga i wiara w siebie pozwoliły im wygrać wszystkie mecze turnieju finałowego! Czas, więc przedstawić autorów największego sukcesu w historii młodzieżowej siatkówki w Kędzierzynie. O swoich "złotych lwach" opowiada trener Tomasz Siemaszko, a kapitan Damian Pilichowski rewanżuje się oceną szkoleniowca.

Michał Cymerman (pseudonim boiskowy "Cycu", wzrost 179 cm, waga 75 kg, pozycja na boisku - libero) Najlepszy libero turnieju finałowego. Perfekcyjnie przyjmuje piłkę, a jego ogromna intuicja pozwala mu podbijać nawet najsilniejsze ataki rywali.. Imponuje szybkością starając się być przy piłce niezależnie czy wpada ona w trybuny czy sufit. Szkoda, że trener kadry nie dał mu dotąd szansy sprawdzenia się w reprezentacji, bo na pewno na to zasługuje. Na obozach lubi dobrze... zjeść.

Łukasz Homoncik ( "Homo", 178, 75, przyjmujący). Jego poczucie obowiązku i sumienność pomogło nie raz trenerowi w realizacji zadań treningowych. Zawsze "zwarty i gotowy" do pracy. Nigdy nie narzeka. Przy swoim wzroście ma niezłą "windę" w nogach.

Miłosz Horoszkiewicz ("Gruby", 198, 86, środkowy). Poza boiskiem imponuje spokojem, ale kiedy tylko wchodzi na parkiet jego ręce zaczynają pracować jak "młotki" i co chwilę wbijają gwoździe w parkiet. Jeśli tylko zdrowie mu pozwoli to niedługo obejrzymy go na parkietach ekstraklasy, bo talent ma nieprzeciętny..

Wojciech Jurkowski ("Lulek", 188, 66, przyjmujący). Zawsze pogodny i uśmiechnięty. Dzięki ciemnej karnacji i ogromnemu luzowi przypomina raczej Brazylijczyka niż Polaka. Trener od lat wierzy w jego przyjęcie i atak, a on prawie nigdy nie zawodzi

Bartosz Księżarek ("Robak", 192, 80, przyjmujący). Mieszanina talentu i wielkiej pracowitości musiała kiedyś wybuchnąć. W finale dokonywał rzeczy wielkich i dlatego wybrano go najlepszym atakującym mistrzostw. Mimo że jest o rok młodszy, już powołano go do szerokiej kadry. Miłośnik motoryzacji, komputerów i snowboardu.

Łukasz Łapszyński (""Łapa", 187, 67, przyjmujący). Jeszcze młodzik, ale już wniósł do starszego zespołu bardzo wiele. Jego największa broń to zagrywka, którą potrafi demolować przeciwników. Wprowadza znakomitą atmosferę w kwadracie dla rezerwowych. Mistrz świata w zarzucaniu swoją wielką grzywą.

Kamil Miller ("Młynarz", 194, 84, środkowy). Swoja grą zaprzecza wszelkim stereotypowym opinia o treningu. Im rzadziej trenuje, tym staje się lepszy. Gdy nabierze boiskowego doświadczenia będzie miał szansę na pierwszą szóstkę. Musi także nabrać pewności siebie. Na szczęście rywalizacja go napędza.

Ariel Nowak ("Raper", 191, 70, atakujący). Rośnie z niego wielki zawodnik, a wszyscy trenerzy podkreślają jego nieprzeciętny talent. Oprócz mocnych ataków imponuje także ogromną kulturą osobistą.

Damian Pilichowski ("Dalton", 178, 64, przyjmujący). Na treningach tytan pracy i wzór dla wszystkich. Nigdy na nic się nie skarży. Trochę brakuje mu centymetrów, ale jeśli podrośnie, to czeka go wielka kariera. Przed meczami koncentruje się zasłuchany w swoje mp3, gdzie w kółko leci polski hip hop.

Marcin Płocki ("Młody", 189, 88, atakujący). Piekielnie silnym atakiem przełamuje palce blokujących rywali. Pracowity i sumienny jak mało, kto. Ogromne poczucie humoru sprawia, że zawsze jest w centrum uwagi, nie tylko kolegów. Dziewczyny za nim szaleją.

Michał Stogniew ("Józek", 180, 62, rozgrywający). Najlepszy "sypacz" finałów MP. W tym niepozornym chłopaku drzemie wielkie serce do gry i niebywała zdolność do wybierania najlepszych rozwiązań. Warto, by ktoś na niego postawił, bo to naprawdę szalenie wartościowy zawodnik. Włosy postawione wysoko na żel, raczej nie poprawią jego parametrów, ale w siatkówce nie zawsze chodzi o centymetry.

Krzysztof Zarzycki ("Lysiu", 185, 71, środkowy). Otrzymał od niebios dar "latania", co pozwala mu dominować na siatce. Jego gra to dowód na to, że mrówcza praca może doprowadzić na wyżyny. Przybory do golenia znane mu są już od kilku lat. Gdyby nie pianka i maszynka to ze swoim wąsem byłby z niego prawdziwy Wołodyjowski.

Autor: Wojciech Potocki


Tomasz Siemaszko ("Tomo" 191, 96, trener). Bardzo przeżył porażki w finałach MP młodzików 2 lata temu i chyba dlatego teraz nie mówił nic o medalu. Kiedy tylko wychodzimy na parkiet, trener zaczyna swój spektakl pantomimy. Zaciska pięści, pokrzykuje i podpowiada w sposób tak ekspresyjny, że trudno nie wygrywać. Na treningach jest natomiast bardzo konsekwentny, co jak widać przynosi efekty. Lubimy też rozmawiać z nim nie tylko o siatkówce. Czasami daje się "wkręcać" szczególnie, gdy zgłaszamy kontuzje. Ostatnio jednak już się tym nie przejmuje, bo wyczuwa nasze żarty. Jednym słowem trener to wspaniały szkoleniowiec, który nauczył nas nie tylko siatkówki.

Notował: Wojciech Potocki